Włochy dzień 8

Pobyt w luksusowym hotelu w San Marino zdecydowanie nam się przysłużył. Łóżka były miękkie i z łatwością można było oddać się w obcięcia Morfeusza, a trzeba powiedzieć że po nocy w autokarze i dniu pełnym krzyków i dobrej zabawy było to naprawdę, ale to naprawdę przyjemne. Jeszcze przed wyjazdem skosztowaliśmy dobrodziejstw hotelowych (śniadanie jak zwykle pełne sucharków) i oddaliśmy się zachowaniom jakże to typowym dla dzisiejszej młodzieży (por. Selfie w toalecie, windzie itp). 

Gdy dotarliśmy do Mirabilandii już każdy wiedział czego pragnie. Dla niektórych największym marzeniem było zaliczenie Katun'a co najmniej 10 razy, a dla innych (w tym dla mnie) wziąć udział w atrakcjach na jakie dzień wcześniej nie było czasu, czyli obejrzeć przedstawienia i pożyczyć się na Mirabeach.  Zatem w ramach rozgrzewki przejażdżka na iSpeed'zie, do tego Katun i Discovery "bo mała kolejka jest, to chodź szybko". Te trzy atrakcje wystarczyły by dwie godziny dzielące otwarcie parku rozrywki i magiczną godzinę 12 o której zaczyna się Mirabeach minęły jak z bicza strzelił. Punkt 12 weszliśmy na plażę, otrzymując bransoletki pozwalające przemieszczać się między plażą i parkiem swobodnie, każdy mógł opuścić Mirabeach kiedy tylko chciał, ważne, żeby stawił się o 20 na kolacji. 

Niestety, pogoda średnio dopisała. Chmury zasłoniły cenne promienie słońca, przez co woda była... chłodna. Jednak to nie przeszkodziło nam w relaksie na leżakach, zjeżdżaniu pontonami ze zjeżdżalni (rur, ramp - właściwie miało się wrażenie że to wodny skatepark) i chyba najbardziej urokliwej zabawie w wodnym zamku. Ta ostatnia atrakcja poruszyła mnie najmocniej. Czułem się tam jak dziesieciolatek, któremu spełniły się wszystkie marzenia. Nie istotne ile miałeś lat 5,15 czy 30 każdy oblewany był wodą tak samo - a to ktoś strzelał z karabinków wodnych, a to akurat ktoś dorwał węża ogrodowego, a to ogromne wiadro wylało swoją zawartość na nie uważnych przechodniów. Wszyscy biegali, śmiali się, cały czas zatykając "przeciekające" rury, slizgając się na zjeżdżalniach nieustannie oblewani orzeźwiającym, chłodnym H2O.

Po wodnych szaleństwach przyszła pora na "szkołę policji" czyli pokazy kaskaderów. Wiem, że w przedstawieniu była fabuła, ale dla mnie ważne było by głośno krzyczeć "Uno! Due! Tre! Policyja!", klaskać w rytm zadany przez mima w czapce policjanta i po prostu cieszyć oczy zapierajcymi dech w piersi akrobacjami czempionów sportów motorowych.

Blisko godzinę później opuszczamy arenę, ze szczęką przy ziemi i myślami "jak to możliwe? Kiedy ja będę tak parkował (driftem) równolegle?". Na otrzeźwienie oczywiście Katun, dla odmiany w pierwszym rzędzie, do którego była osobna kolejka! Wreszcie o 20 pora na kolację oczywiście w McD... no, ministranci nie narzekali, a nawet oblizali się ze smakiem.Nadszedł wieczór więc pora na przejażdżkę diabelskim młynem (bardzo romantycznie, tylko w 4 chłopa troszkę mniej), nocnego Katun'a (a jakże) i upragniony nocny festiwal laserów.

Radziu może wstawi wersję kamerowaną na nasz nieoficjalny ministrancki profil na youtube, ale... Nie odda to pełni magii tego przedstawienia. Perfekcyjna synchronizacja muzyki, fontann, świateł i gry aktorskiej... Zanurzyłem się w tym oceanie obrazu i dźwięku, wzruszony oglądałem rusałki fruwajace w chmurze wody, wschód i zachód słońca odbity w tafli jeziora... To nie było przedstawienie do oglądania lecz do przeżywania.

Już tylko modlitwa wieczorna i nie oglądając się wstecz opuszczamy ten kraj... z historią tak bogatą że 10 dni to zdecydowanie za mało by go poznać.

Wkrótce napiszę podsumowanie, ale już tu dziękuję księdzu opiekunowi, pani pilot, kierowcom, całej naszej wspólnocie ministrantów bez których ta pielgrzymka nie byłaby tak pamiętna. Szczególnie dziękuję Wam drodzy rodzice, za pozytywny odbiór moich prac (polonista płakał jak przeczytał), za zaufanie jakim obdarzacie x.Cezariusza i nas animatorów ale przede wszystkim za wasz wkład w dobrą służbę naszych chłopaków...

Do poczytania wkrótce.

R.

Wróć
Quiz
Księga gości
Galeria zdjęć
Urodziny
W dniu dzisiejszym żaden z ministrantów nie obchodzi urodzin.
Kronika
Ciekawe linki
Statystyki
Osób online: 6
Ilość odwiedzin: 4350926