Wycieczka ministrantów i oazy - wspomnienie

Pierwszym punktem wyjazdu była Kaplicówka w Skoczowie. Na jej szczycie znajduje się zabytkowa kaplica Jana Sarkandra i Krzyż Papieski, który był głównym elementem ołtarza podczas papieskiej wizyty na Muchowcu. Zanim jednak nastąpiły chwile modlitwy przy Krzyżu i chwile zabawy na śniegu, młodzież dostała trudne, lecz ambitne zadanie policzenia wszystkich schodów wiodących na szczyt. Czy komuś się to udało? Na pewno wielu próbowało…

Na głodnych i zmęczonych uczestników wycieczki czekała wizyta w Chlebowej Chacie w Górkach wielkich. Poznali oni bardzo ciekawą historię drogi, którą musi przebyć ziarenko, aby stało się chlebem. Wielokrotnie musi ono zmagać się z rozlicznymi przeciwnościami losu; deszcz, słońce, susza, mrozy i inne czynniki mogą spowodować, że ziarenko ostatecznie utknie w połowie drogi między zasadzeniem, a żniwami. Jeżeli jednak przetrwa ono ten najbardziej niebezpieczny okres swojej wędrówki, to poprzez wymłócenie, zmielenie i wypieczenie trafi na nasze stoły pod postacią chleba, albo podpłomyków, czyli cienkich placków chlebowych wypiekanych w krótkim czasie. I to właśnie chwila degustacji podpłomyków była chwilą, na którą wszyscy (a szczególnie ministranci) niecierpliwie czekali. Do tego znakomite dodatki: domowy smalec, naturalne masło, miód z własnej pasieki i pyszna kawa zbożowa. Wszystko to sprawiło, że z wielkim żalem (który był szczególnie widoczny w oczach ministrantów) młodzież naszej parafii wstała od stołu i udała się w dalszą podróż…

Podróż to była szczególna, ponieważ nosiła ona nazwę kuligu. Był on co prawda na wozach i bez śniegu, ale nikomu to nie przeszkadzało w doskonałej zabawie. Kulig dowiózł młodzież do miejsca, gdzie płonęły już ogniska. Przy nich upieczono wspaniałe kiełbasy, a w tzw. międzyczasie ministranci miło porozmawiali sobie z oazowiczkami naszej parafii. Zastanawiające jest to, że „rozmowy” te miały miejsce na śniegu i odbywały się pomimo poważnych wątpliwości żeńskiej strony konwersacji. Na szczęście dziewczyny zostały bardzo szybko przekonane i wciągnięte do „rozmowy”, czego potem nie żałowały. No, może poza zmarzniętymi dłońmi i przemoczonymi kurtkami.
Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Zimowa eskapada pod kierownictwem ks. Czarka i ks. Arka niespodziewanie zakończyła się przyjazdem do Bogucic. Wszyscy byli zmęczeni, ale szczęśliwi. Oby więcej takich wycieczek! Zdjęcia z wyjazdu w naszej galerii.

An. Patryk Paszko

Wróć